A CO Z MINISTERSTWEM?

A co z Ministerstwem Edukacji Narodowej? Czy „narodowej” oznacza również „rodzicielskiej”? Dlaczego w Polsce rodzic stale nikłe ma moż­liwości, by uczyć się niejako wraz ze swoim dzieckiem? Dlaczego idea uczenia się przez całe życie z taką finezją omija ciągle plany rozwoju szkół i tak mało interesują się nią lokalne samorządy, z jednej strony ich prawni właściciele, z drugiej gremia – wydawałoby się – żywotnie zain­teresowane rozwojem swojej gminy? Wydaje się, że skoro postępowi spo­łecznemu najlepiej służy znakomicie zorganizowana, wysokiej jakości edukacja młodego pokolenia, to równie dobrze przyczynia się do tego rzesza światłych, dobrze wykształconych rodziców. Z pewnością warto i ich edukację, powiązaną z wykorzystaniem istniejącej bazy szkół, trak­tować jak inwestycję w społeczny kapitał. Warto tym bardziej, że nasze społeczeństwo starzeje się i w połowie tego stulecia, gdy co trzeci Polak będzie w wieku emerytalnym, potrzebne będą inne rozwiązania, a trady­cyjnie funkcjonujące szkoły po prostu przestaną się opłacać.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych wpisów o tematyce stricte związanej z rozrywką i spędzaniem wolnego czasu. Zapraszam do czytania!
© Wszelkie prawa zastrzeżone