W OBSZARZE FIKCJI

I nauczyciele, i rodzice twierdzą, że nie ma w szkole działania NAP­RAWDĘ, uczenia się prawdziwego, takiego, żeby zostało i przydało się w życiu, nie ma wzajemności, która owocowałaby rzetelną i wydajną współpracą, skutecznie doprowadzającą do postawionych celów. Wszystko toczy się w obszarze jakiejś fikcji, żeby nie powiedzieć: zbio­rowej symulacji (albo halucynacji), w której działając, nieustannie pusz­cza się oko – jak w reklamie piwa bezalkoholowego. Nawet wyniki testów albo opracowania demograficzne są w tej rzeczywistości ambi­walentne (Niech pani w ogóle nie bierze pod uwagę tych wyników, przecież to bez sensu. Wiadomo, że były przekręty w czasie pisania, nauczyciele bardzo pomagali. A niż? Tak, rzeczywiście klasę mam te­raz bardzo liczną, ponad trzydziestka uczniów…) Zawsze bardzo refleksyjny ojciec Kai twierdzi, że winę za ten stan rzeczy ponosimy wszyscy, że wszystko bierze się z naszego nadawania z pozornym odbiorem. Mówimy do siebie, nie słysząc się wzajemnie, nie jesteśmy w stanie się porozumieć, chociaż komunikacja zachodzi w warunkach prawdopodobnej skuteczności, mamy sprawne organa, nadajemy i odbieramy, tylko dochodzi do nas wcale nie to, co rzeczy­wiście nadane.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych wpisów o tematyce stricte związanej z rozrywką i spędzaniem wolnego czasu. Zapraszam do czytania!
© Wszelkie prawa zastrzeżone